h1

Jak zostałem milionerem… Opowiem wam…

Październik 31, 2007

Na ciąg dalszy opowieści zapraszam tu:  http://anielskiewersety.wordpress.com/

oraz tu:

http://skaczkiewicz.wordpress.com/

Ten blog zostaje bez dalszych wpisów

h1

Posłuchaj – Natasha Bedingfield

Październik 31, 2007
h1

Dla Olgierda

Październik 31, 2007

OLGIERD , to jeden z moich pierwszych moich kontaktów z blogiem. Człowiek wyjątkowo sympatyczny.

Te kilka zdjęć dedykuje właśnie jemu; od czasu do czasu ośmielam sie wymądrzać na temat jego zdjęć – teraz sam, z niepokojem, czekam na wrażliwą krytkę.

UWAGA. Jakość zdjęć celowo obniżona!

Zobacz inne 

 

 

 

 

Więcej zdjęć, niebawem. Musze je znaleźć gdzieś w Polsce…

 

 

h1

Fado – posłuchajcie FADO

Październik 29, 2007

Koniecznie posłuchajcie tez tego:

http://www.youtube.com/watch?v=Wwprpdx0Jm4

h1

Czas powoli wrócić w zacisze…

Październik 28, 2007

Jak w smierdzącą kupę wpadłem w polityke, na przekór sobie… Zwykle miewałam to w trzewiach, teraz zaciekłe boje wiodłem…

Czas powoli wrócić w zacisze…

Francisco José Goya y Lucientes

52capric.jpg

Z cyklu KAPRYSY

h1

Nadszedł czas…

Wrzesień 1, 2007

Serdecznie państwu dziękuję.

Zaczynamy ponownie!

28 październik 2007

 

 

h1

Prokuratorskie sensacje a ograniczone zaufanie

Sierpień 31, 2007

Każdy kierowca zna ta zasadę, OGRANICZONEGO ZAUFANIA!

Bo proszę Państwa to jest tak, że nigdy nie wiemy kto z naprzeciwka jedzie, i czy ten ktoś jest człowiekiem poważnym, czy oszołomem, który na przykład jest już tak bardzo zmęczony, że drogi nie widzi lecz zamiast zatrzymać sie i uciąć sobie drzemkę, pędzi przed siebie z postanowiłem, że dotrze do domu.

Otóż ta zasada zakłada, że MAM być CZUJNY.

kliknij by powiększyć

40capric.jpg

Grafika GOYA

 

Lecz co z OWĄ ZASADĄ gdy, na przykład, jadę AUTOBUSEM, który prowadzi wynajęty KIEROWCA?

Czy obserwując go bacznie, mogę zyskać przekonanie, że jest on w stanie dowieźć mnie do CELU?
Skoro do tego autobusu wsiadłem… To trochę nie mam wyboru. Abym mógł wysiąść musi się zatrzymać; a o tym decyduje ów KIEROWCA.

Zakładając, że koleś zatrzyma sie na moje prośby, wysiądę, i co dalej?
Do celu daleko…

Wsiądę w następny autobus? Tam przecież też KIEROWCA…

ZATEM, nie pozostaje mi nic innego jak tylko usiąść w miarę wygodnie, docisnąć pasy i oddać sie kontemplacji.
Mogę poczynić i inne starania, a to obkładać sie poduszkami, co być może i ma sens jakiś, lecz zapewne zostanę nieźle przez współpasażerów obśmiany, a w najgorszym razie, do wariatkowa odstawiony.

Zatem postanowiłem tak: Skoro do tego autobusu wsiadłem, zakładam, że kierowca zna zasadę OGRANICZONEGO ZAUFANIA. Nie siedzę obok kierowcy, zatem nie widzę wszystkich WYDARZEŃ na drodze tak dobrze jak on. Z tego, że mam wiedzę ograniczoną, wynika iż postanowiłem NIE INGEROWAĆ i nie pouczać kierowcy nawet z tego powodu, że jest RUDY, lub co gorsze wygląda na bliźniaka, a ja rudych nie lubię /trauma z dzieciństwa – rudy kolega mnie zbił, bo go przezywałem ze jest rudy/ a bliźniacy ukradli księżyc🙂 .

Oddając sie KONTEMPLACJI zakładam, że ci co czynią wiedzą co czynią, a nawet gdyby nie, to i tak nie mam innego wyjścia, jak spokojnie czekać na zakończenie podroży.

Nie zależy mi na tym, bym mógł powiedzieć „A NIE MÓWIŁEM”, zatem nie będę spekulował, zresztą i tam mam zbyt mało danych. Wyskakiwanie w pędzie nie wydaje mi się sensowne. Przesiadanie z autobusu na autobus również.

To i spokojnie poczekam…