
CONCATENATIO II
Prześladuje mnie
Obraz taki:
Oto siedzę
Na ganku
Sad przed mną
Łąka, motyle
Czyli wszystko to
Co potrzebne by
Nastrój sielanki
Utrzymać.
Siedzę na ganku
I przytulam
Maleńką postać
Zupełnie bezbronną
Uśmiechającą się
Do mnie radośnie
W poczuciu
Bezpieczeństwa.
Trzymam to maleństwo
Delikatnie
Lecz chwytem pewnym
Ochraniam
Przed każdym niebezpieczeństwem
Kołyszę
Gdy tylko zobaczę
Grymas
Wykrzywiający jego buzie.
Jest taki maleńki i bezbronny
Wiem, że to ja go stworzyłem
I zapewne nie mam już
Wyjścia, muszę sie nim opiekować.
Urośnie tylko trochę
Lecz zawsze pozostanie
Maleńkim, ślicznym
Osobnikiem
Raczej płci męskiej.
Nie, to nie jest moje
Dziecko.
To Pan Bóg!
***
Takim właśnie
Go widzę.
Małym i bezbronnym
Ufnie wtulonym
W moje ramiona.
***
Co to za historia na Mięta Jabłko i Motylki związana ze Szwajcarią… człowiek nie wiem w co wierzyć…
Natalio,
wybacz, że Twojego maila pozostawiłem bez odpowiedzi. Własnie siadłem by pisac, gdy Twój wpis zobaczyłem. Zatem tu:
Chcę, byś wiedziała, że od naszej pierwszej rozmowy na 3 pietrze Spichlerza, raduję się każdym kontaktem z Tobą. To radość bezinteresowna i przyjacielska. Byłaś w tej przyjaźni – zaczynem wierszola niejednego… Radowały mnie informacje jak swoje losy układasz i cieszy mnie stabilność naszej znajomości.
W Twoim miasteczku, na nasypie mostu /a miejsce to jest dziwnie magiczne/ nieopodal zniszczonego przyczółka, po prawej stronie leży zapewne do dzisiaj gruby konar, na którym onegdaj zapisałem: “UMIERAŁEM TU WIELOKROTNIE”. Tobie Natalio, i garstce moich przyjaciół należy sie wyjaśnienie.
Postaram sie to zrobić w CONCATENATIO III.
Pozdrawiam,
ps.
Joanna? Masz z nią kontakt? Jeżeli spotkasz, pozdrów serdecznie, ciekawi mnie co u niej.
Ten wiersz jest piękny, dziękuję!
Znalazłam Pana, Panie Witoldzie. Brakowało mi lektury Pana tekstów. Całusy
anka, Aśka,
serdecznie dziękuje. Okazuje sie, że lubię pochlebstwa.
Jest mi miło.
Pozdrawiam
hmmm, to bardzo interesujące
dziwny to wiersz, ale przejmujący
pruderyjna, dzieki!
Wstrząsające
Piekny wiersz