
Jak zostałem milionerem… Opowiem wam…
październik 31, 2007Opowiem wam, jak zostałem milionerem.
Opowiem wam, jak któregoś dnia wyszedłem zostawiając za sobą wszystko, i mogłem powiedzieć: NIE MAM NIC!
Ani domu, ani pieniedzy. Po prostu NIC!!!
Opowiem wam dlaczego tak się stało.
Opowiem wam o ludziach których spotkałem. O przyjaźniach, o przyjaźni fikcyjnej… Opowiem wam o drodze którą szedłem, mając w kieszeni 5 złotych, niosąc torbę z tym co mi zostało: skarpety, bielizna…
Opowiem wam o noclegach w lesie, w przydrożnym rowie… Opowiem o kobietach… Opowiem wam, o tym czego sie dowiedziałem, o was, o sobie… Po prostu opowiem wam, jak to sie stało, że nie mając nic, stałem się bardzo bogatym człowiekiem…
Już niebawem, opowiem wam to wszystko…
Na ciąg dalszy opowieści zapraszam tu: http://anielskiewersety.wordpress.com/
Ten blog zostaje bez dalszych wpisów choć zapewne będe jeszcze z niego wielokrotnie korzystał.
Czy naprawdę chcesz tej spowiedzi..:))
Tak. Chce!
takie katharsis jest konieczne.
Serdecznie pozdrawiam
Taka opowieść czasami nie ma początku. Taka opowieść czasami nie ma i końca.
Pozdrawiam.
Mag, sądzisz ze nie wytrzyma? I wywracając do wspomnień zwariuje? P. Witold to chyba bardzo mocny facet. Poczytam z przyjemnością.
Opowiedz
Witajcie
jeszcze chwilę, pozwolisz, zastanowię się, może odwdzięczę się zalinkowaniem na mojej skromnej stronce 

@ Witold
Dzięki za dopisanie mnie do paska POLECAM, ale co mi tam
A tak na marginesie klawiatury, czy cóś – w końcu napisz, bo kilka razy już czytałem w różnych miejscach, że napiszesz, że opowiesz; tylko nie nadużywaj wyobraźni
Pozdrawiam z przepięknie jesiennego Massachusetts
TJK ,
witaj, to miłe że jesteś.
Rzeczywiście, masz wiele racji. Mialem problem z podjęciem tej decyzji, i czyniłem przymiarki, by polec.
Później wybory…
Teraz pozwolisz jeszcze chwile, naprawdę już niebawem, na godzinach… Mam swoje BARDZO WAŻNE POWODY, by zebrać tu choćby tyle luda, co przed zawieszeniem tego blogu. Jestem przekonany, że wybaczysz gdy rzecz stanie sie jawna.
Serdecznie pozdrawiam, z jesiennej wsi. Za oknem, mrok, i odległe światło latarni. W głośnikach Mariza i FADO.
Panie Witoldzie,
czekam z niecierpliwością…
Zawsze dobrze jest poznać doświadczenia ludzi starszych i mądrzejszych…
doodge ,
“starszych i mądrzejszych ” widzi ich pan tu gdzieś?
A poważnie to zaczniemy z poślizgiem z powodu przenosin do WIELKIEGO MIASTA.
Serdecznie pozdrawiam.
Czekamy /tuli:P/
Witaj Witoldzie,w takim razie czekam na Twój monolog…:))
P R Z E N O S I N Y do wielkiego miasta! Chwilowa przerwa…
Już nie czekam. Jak osiądziesz, daj znać.Cmok
Witaj Witoldzie,….oby te przenosiny….nie trwały wieczność….:))
Jeszcze w trakcie…
NIE UCIEKAJCIE … JUZ NIEBAWEM.. jak na spowiedzi..
SERDECZNIE POZDRAWIAM
Czekam z niecierpliwą cierpliwością na opowieść o życiu milonera.
Pozdrawiam cwirek
A ja nie czekam z niecierpliwością.. czekam na kolejny wpis tak normalnie.. po kocykowemu czekam…
mam cichą nadzieję,że to będzie opowieść jak wzbogaciłeś się…ale nie materialnie…prawdę mówiąc..pieniądze to jednak źródło wszelakich niepowodzeń i rozczarowań…oprócz jednego-ratowania zdrowia..a tak? dziś wiem,że mi przynajmniej -szczęścia nie dają
a prawdę mówiąc milionerką byłam w czasach przed denominacją li i jedynie
pozdrawiam
Witaj Witoldzie…bociany już znalazłeś…a kiedy nadejdzie czas Twojej spowiedzi…:))…czy jeszcze w tym roku….
Witaj Witku nie mogę sie doczekać Twojej historii. Prawdziwe życie pisze najciekawsze takie o jakich najlepszym scenarzystom sie nie śniło
.
Twoja musi być ciekawa, zważywszy jaki cudowny gość z ciebie
cisza wielka u Ciebie..
Witoldzie.. where are you..:))
Spokojnych i zdrowych Świąt
Witoldzie..zdrowych,radosnych i spokojnych Świąt Tobie życzę..:))
Do siego roku Witku..:))
masz zamiar chociaż dać znak, że wszystko OK u Ciebie?
dobrego 2008
Cześć Witek,
przez przypadek trafiłam na Twoją stronę. Pamiętasz N ? pozdr.H
Witaj, Witoldzie!
Cieszę się, że uczestniczysz w rozmowach z ludźmi. To najlepsze oczyszczenie. Zawsze z obcymi rozmawia się najłatwiej. Mam nadzieję, że rok bez 7 będzie dla Ciebie dobry. Przeżywaj swoją katharsis,bylebyś ją przeżył.
Całuję w ząbki, Gośka.
………..
Witoldzie-Wesołego Alleluja
może na wiosnę tu powrócisz?
Witaj Witoldzie,czy Ty pamiętasz o obietnicach…
Pozdrawiam
Somehow i missed the point. Probably lost in translation
Anyway … nice blog to visit.
cheers, Noisome
.
Mój RSS nie kłamie. Jesteś tu
odwiedzając to miejsce ani razu nie wychodziłam z niego zawiedziona. pozdrowienia z dachu gęsiego pawilonu.
Wituś! To ty żyjesz? No proszę, proszę, plastycznie masz blogi rozpracowane genialnie. Pozdrawiam Marek Grądzki